Zły dotyk naprawdę boli przez całe życie

Brzydzi się swojej pochwy. Ma uczucie, że jej ciało śmierdzi, choć nos lekarza nie wskazuje na żadne nieprzyjemne zapachy.

Ma 27 lat. Jest moją Pacjentką od 2 lat. Kiedy zgłosiła się na pierwszą wizytę – była przestraszoną, wycofaną, małomówną, unikającą spotkania oczu dziewczynką.

Nie była w stanie ułożyć sobie życia z żadnym mężczyzną ani z żadną kobietą. Każda próba współżycia – to nieopisany ból, wstyd i cierpienie. Żaden lekarz nie był w stanie założyć do pochwy nawet najmniejszego wziernika mz powodu pochwicy.

Wybitnie inteligentna. Prymuska w szkole. Odrzucana latami przez grupę rówieśniczą, bo „dziwaczka”. Rodzice gorliwi katolicy.

Samotność to jej drugie imię.

Potężne zaburzenia hormonalne, o typie hiperandrogenemii, hiperprolaktynemii, hypoestrogenizmu, bardzo rzadkie bolesne miesiączki: w pierwszej fazie cyklu podwyższone wszystkie androgeny z przewagą nadnerczowych: 17-OH-progesteron, siarczan DHEA, testosteron wolny i całkowity, androstendion, niskie SHBG, podwyższona prolaktyna do 37, niski estradiol poniżej 30 ale w dolnej granicy normy w obu fazach równie niski, bardzo niski progesteron drugiej fazie.

Trądzik oporny na leczenie – dermatolodzy przeleczyli ją teracyklinami przez 3 miesiące – z mizernym efektem. Silnie toksyczne dla wątroby retinoidy – uchroniły ją być może przed „Acnes fulminans” i jeszcze głębszymi bliznami na twarzy.

Od lat brak libido, narastająca od lat depresja leczona bezskutecznie przez psychiatrę. Nigdy nie została wysłana do psychoterapeuty.

Masturbacja bron Boże! No dobra, czasem ale tylko kiedy ręka już sama wsuwa się za majtki, szybki orgazm ale potem to nieznośne poczucie winy i poczucie, że to grzech Onana.

– „Ten trądzik i problemy zdrowotne to pewnie kara za tę ohydną masturbację”

– o borze iglasty… STOP! Nie! Kto Pani takich głupot nagadał o masturbacji?

– „rodzice, ksiądz, katechetka w szkole – no wszyscy”

– nie, proszę Pani, nie wszyscy, nie w cywilizowanym kraju, nie w XXI wieku….

W USG brak owulacji. Ginekolodzy rozpoznawali u niej #PCOS (zespół policystycznych jajników) Endokrynolodzy rozpoznali #NPKN (niespecyficzny przerost kory nadnerczy)

Rezonans magnetyczny głowy wykluczył gruczolaka przysadki. Rezonans jamy brzusznej wykluczył gruczolaka i przerost nadnerczy.

Obraz jajników faktycznie przypomina nieco PCOS – ale ilość pęcherzyków poniżej 20 szt, pęcherzyki o różnej wielkości od 3-12 mm, rozsypane bezładnie po całej objętości jajniku nie tworzą typowego „sznura korali” no i objętość jajników jest bardzo mała około 4-5 ml.

Od kiedy ją znam – brak cech owulacji pomimo wielokrotnych badań usg w różnych fazach cyklu. Brak wskazań do stymulacji, bo nie ma partnera ani planów ciążowych. Nie chce nawet słyszeć o dzieciach. „I tak byłabym beznadziejną matką”

Każda próba leczenia lekami antyandrogennymi kończyła się pogłębieniem depresji i fatalnym samopoczuciem. „Nie dałam rady tego brać”. Ginekolodzy rozłożyli ręce.

Zapytałem ją

– czy ktoś poza mną o tym wie?

– nie, tylko Pan,

– a rodzice??

– nie no broń Boże…

– ale dlaczego?

– oni nie są tacy… no próbowałam mamie powiedzieć ale mnie tak mocno szarpnęła za ramie i powiedziała : NIC NIE BYŁO, To nie prawda! Ksiądz to dobry, święty człowiek! Nie opowiadaj głupot ze Cię przycisnął i wkładał tam rękę! Wymyślasz! Wstyd tylko przyniesiesz! Idź się pomodlić o wybaczenie Pana Boga ! Nikomu nie mów tych bzdur!

– No to nie mówiłam, ale proszę też nikomu nie mówić.

– przecież o tym trzeba KRZYCZEĆ a nie mówić!

– NIE!

– dobrze, a czy mogę anonimowo przedstawić Pani przypadek? Nikt nie rozpozna że to o panią chodzi. Pani historia może komuś bardzo pomoc,

– komu ?

– szacuje się że co piąte dziecko jest molestowane seksualnie… przez osoby obce, przez członków rodziny… jest wielu ludzi którzy tak jak Pani skrywa swoją tajemnicę od wielu lat…

– no dobrze, anonimowo tak.

– czy rozumie Pani dlaczego konieczna jest psychoterapia?

– tak, teraz rozumiem, ale nie kojarzyłam tych wszystkich objawów z tym co mi zrobił, to było tyle lat temu…

– no … wiem. Mało kto kojarzy. Ale organizm tak się broni przed traumą. Dlatego kiedy dostaje Pani leki antyandrogenne to się Pani psychicznie rozsypuje. Pani najwyraźniej POTRZEBUJE tych androgenów, one dają pani odporność, wytrzymałość, poprawiają nastrój ale również powodują trądzik po okresie dojrzewania, przetłuszczającą się cerę, wypadanie włosów.. to wygląda być może na jakiś taki mechanizm obronny – można by go nazwać „obrona androgenowa”

Po 8 miesięcznej intensywnej (raz w tygodniu) psychoterapii objawy kliniczne zaczęły ustępować stopniowo, powoli ale praktycznie samoistnie.

Całość składa się na obraz ciężkiego zespołu zaburzeń hormonalnych na tle psychosomatycznym – na tle traumy seksualnej spowodowanej przez dorosłego mężczyznę w sutannie kiedy miała 12 lat

Bo naprawdę ZŁY DOTYK boli przez cale życie

Jak długo jeszcze osoby molestowane seksualnie będą bezbronne?

Jak długo lekarze będą leczyć fizjologiczną „obronę androgenową” i rozpoznawać nieistniejący PCOS i NPKN zamiast zebrać pogłębiony wywiad pod kątem traum psychicznych i wysyłać do specjalisty psychoterapeuty?

Nie wiem.

Ale mam nadzieje ze temat kiedyś doczeka sie interdyscyplinarnej konferencji PSYCHOLOGICZNO-GINEKOLOGICZNO-ENDOKRYNOLOGICZNO-DERMATOLOGICZNEJ.

Z pozdrowieniami
dr n. med. Maciej Jędrzejko
specjalista ginekolog położnik